| Michał |
| Marcin |
Szybko jeszcze podbijamy na komende policji, upewnic sie czy aby nikt nie przysra sie o bagaznik z zakryta rejestracja, no i trzeba jeszcze kantor odwiedzić(reforma walutowa w takich przypadkach by ułatwia wszystko..)
Droga, jak droga, na pewno dalo sie odczuc wjazd do czechow... Wiecie, ten asfalt... Tuż po 11 zajechalismy na miejsce gdzie słońce jebało.. Ciepło znaczy było, 40* w cieniu.
Przebralismy sie i juz staliśmy w kolejce po karnet na wyciąg. Z racji gdyż byliśmy w czechach a pani w kasie gadala łamanym angielskim, byliśmy zmuszeni użyć kombinacji 3 języków, udało sie, zakupilismy karnet na cały dzien. Ludzi było wiecej niz od chuja! Z nami doliczylismy sie równo 6 osob-jeden czeski pros, który co nieco powiedział o trasach, jakis typ na sessionie, no i nasi ludzie w liczbie 2 gosci z Poznania, tak więc przewodników mieliśmy. Oczywiście ja, jak to ja spsułem karnet dzięki swojemu iphonowi(rozmagneskwal sie.. SAM! SKUBANY! W nagrodę moglem posłuchać pani w kasie, jak po czesku nakurwiala kazanie dlaczego nie wolno trzymać karnetu przy telefonie... Sory gajs! To nie telefon, to AJFON- styl banana sam w sobie!) Tak więc powot do kasy nastąpił szybciej niz odwrót Niemców spod grunwaldu. Po problemach i zmianie karnetu(o dziwo bezproblemowej, to na pewno nasz urok osobisty...) przeszliśmy przez bramkę, i juz wygodnie siedzielismy na wyciągu patrząc na trasę zjazdowa która była tuż pod nami. Po 15 min. byliśmy juz na górze.
To moze walne nowy akapit. Od razu mowie, ze michalowi trasa nie popadła, ja za to byłem zachwycony, bo polskie trasy pod względem przygotowania i trudności nie umywaja sie do tych, smutne ale prawdziwe. Cały bike-park ogarnięty, obsługa miła, mieszkając w Polsce i jadąc do Czech człowiek dziwnie sie czuje jak obsługa wiesza rowery na wyciągu, na dodatek zwalnia go specialnie, serio dziwne uczucie, nawet krótki dialog mozna było z nimi zamienić, pełna profeska!
Hop! Nowy akapit! Trasa zaczyna sie od band i nieduzych lecz technicznych gapów(gapików?), następnie drop, gdzieś 2 metry na wysokość jak lecisz piecem i 6 na długość, mniejsza z wymiarami.. Michal jak to michal oczywiście przodem się pchał, jedziemy, jedziemy wszystko fajnie, najazdzamy i JEB, nagle odechechialo mu się lecieć i dał po heblach, szkoda, ze za pozno wpadł na ten pomysl, rower zawisł na pedale na wybiciu, a Michał poczuł flow i sobie przeskoczyl przez kiere i pobiegł w dół. Żeby nie było, pod koniec dnia chciałem polecieć ładnie i przelecialem(doslownie przelecialem..)tego samego dropa, w efekcie w wyladowalem na bandzie, a nie przed jak zakladal budowniczy i przejechalem ryjem po bandzie(przy okazji sprawdziłem jak dziala stabilizator alpine, z tej okazji cos niedługo moze napisze o nim, bo jak widać dziala)
Co by tu dalej pisać... Wyciąg był czynny co 30 min, ja atakowalem trasę odrazu kiedy obsługa go odpalala, bo po prostu jaralem się nią jak... Po prostu bardzo(chciałem strzelić kawał o Żydach i o piecu, ale myśle, że minimum powagi zachowam! Stanowczosc, to zdecydowanie mój atut... Ci którzy mnie znają pewnie niezły ubaw ze mnie mają). Wracając do tematu Michalowi trasa nie odpowiadała bo... No bo nie, z chęcią dał bym cytat dlaczego nie, ale powstrzymać się od tego(cenzuuuuuuuura).
Lecim dalej, napisze cos o trasie... Były 3, ale meczylismy linie dh, trasa dluuuuga i zawiera każdy z możliwych elementów, zaczynamy od band i gapow dużych i mniejszych, następnie totalna sieczka, dwie większe hopy <6m i rock garden niczym w pucharowce na mt. Saint Anne. Akurat w tym miejscu Michal dokonał rzeczy niemożliwych, przebił pół kilową dętkę którą chronila opona, ale nie byle jaka, bo 2PLY! (pózniej wkurwiony szedł przez polowe trasy, a na dole JA ruchem posuwisto zwrotnym we własnej osobie dymałem pompką pozyczoną od naszych ludzi ) Znów odbieglem od tematu, Ci którzy dorwali dotrgo momentu są serio wytrwali. Jeśli mowa o trasie to po serii kamieni wielkosci mojej plazmy tudzież pralki(jak kto woli sobie zobrazowac to) jest troche luzniej, ale miejsca na odpoczynek brak, rąk juz nie czuć na dole, a przed nami jeszcze największy gap kończący trasę, pózniej juz tylko pod wyciąg i trzeba czekać na odpalenie karuzeli.
To by chyba było na tyle, zakończenia nie będzie, bo, bo średnio mi się chce. Oczywiście uważam, iż ten wpis to będzie totalny hit! (no dobra dopiszcie w odpowiednim miejscu "s" i dowiecie się co myśle o tej mojej "publikacji".
By Marcin&Michał
